Home MOJE WYPIĘTRZONE MARZENIA Jaskinia Niedźwiedzia w Beskidzie Sądeckim

Jaskinia Niedźwiedzia w Beskidzie Sądeckim

dodał damian
0 komentarz

z archiwum Gumisiowej Korony Gór: 16-17.02.2005

Jaskinia Niedźwiedzia w Beskidzie Sądeckim

Największa jaskinia w Beskidzie Sądeckim. Powstała w systemie szczelin osuwiskowych, nie występują tutaj formy naciekowe charakterystyczne dla jaskiń krasowych. Cały rok jaskinie zamieszkują nietoperze. Odkryta została w 1988 roku przez Edwarda Borka. Wewnątrz znaleziono kości niedźwiedzia – stąd nazwa 😀

Jaskinia Niedźwiedzia liczy obecnie 340 m długości – maksymalnie liczyła ok. 600 metrów, jednak po zawaleniu jednego z korytarzy (1998 r.) długość uległa znacznemu ograniczeniu. Deniwelacja wynosi 28 m.

Jaskinia Niedźwiedzia składa się z trzech kondygnacji. Poziom pierwszy to niskie korytarze wytworzone w średnio ławicowych piaskowcach i marglistych łupkach. Zasadnicza część jaskini rozwinięta jest w poziomie drugim – piaskowcowym. Piętro najniższe oprócz grubo ławicowych piaskowców budują także warstwy zlepieńców.

Jaskinia ma trzy, położone obok siebie, otwory wejściowe – niewielkie studzienki. Do jaskini najłatwiej dojść od szlaku turystycznego z Rytra na Halę Łabowską (fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego). Idąc od strony Rytra szlak opuszczamy w pobliżu zachodniego szczytu Wierch Nad Kamieniem. My natomiast wybieramy opcję podejścia „od dołu” czyli od strony wsi Barnowiec.

Impreza urodzinowa w Jaskini

Na koniec Barnowca docieramy naszym standardowym w tamtym czasie środkiem transport: autostopem 😜 Następnie równie szybko stajemy u wejścia do jaskini. Szybko przebieramy się w „ciuchy jaskiniowe” – i nie mówię tutaj o kombinezonach jaskiniowych.

Kilka razy wcześniej miałem okazję zajrzeć do Jaskini Niedźwiedziej, jednej z tych większych w naszych Beskidach. Tym razem postanowiliśmy z Tomkiem zejść i spędzić tam noc – taki pomysł na urodziny.
Nie jestem grotołazem i nigdy nie pociągało mnie to specjalnie, jednak zejścia do jaskini mają coś osobliwego. Schodzisz pod ziemię, do krainy od zawsze kojarzoną ze światem umarłych, gdzie życiodajne światło i słońce nie maja wstępu.
Czyste ubrania upychamy do wora i zostawiamy ukryte przy wejściu. Plecak, karimata i śpiwór zabieramy ze sobą, w końcu mamy tam nocować. Plecaki trochę dawały się we znaki w co bardziej ciasnych miejscach.
Dość szybko pokonujemy kolejne metry jaskini. Piszę szybko ale tak naprawdę przesuwanie się przez początkowo szczególnie błotnisty odcinek do łatwych nie należy. W kilku miejscach warto byłoby skorzystać z asekuracji ale spuśćmy na to zasłonę milczenia.

Na miejsce noclegu wybieramy, komnatę z tzw. wpisem. Chociaż czytając ostatnio opis jaskini nie trafiłem na takową nazwę. Nie mniej chodzi o miejsce gdzie znajdował się notes w którym można było odnotować swoją obecność – prawie najgłębsze miejsce jaskini. Chwilę zajęło nam układanie puzzli z kamieni na naszą platformę pod karimaty. Cóż nie było to idealnie równe, o czym mieliśmy wątpliwą okazje przekonać się później… wiercąc się w prawo i lewo.

Noc w Jaskini Niedźwiedziej

Noc – ta zwyczajowa, bo w Jaskini podział na dzień i noc sensu nie ma, minęła szybko ale nie należy do tych kiedy mogę powiedzieć że się wyspałem. Gasząc latarki po kilku, może kilkunastu minutach ciszy mózg zaczyna jakoś ogarniać ten cały nierealny świat wokół. Czasami patrząc gdzieś przed siebie, wydawało mi się że widzę błyski światła. Mimo całej nierealności i swoistej deprywacji czułem się bezpiecznie. Brak światła działają kojąco. Dźwięki jakie generują nasze ciała wydają się być nienaturalnie głośne. Codzienny zalew odgłosów, sprawia że pewne grupy dźwięków, np.; oddychanie czy bicie własnego serca są przez nas pomijane lub po prostu giną wśród innych o większym natężeniu. Tony ziemi i skał nad naszymi głowami odgradzając nas od mrozu i śniegu na powierzchni. Mimo “niewielkich” rozmiarów jaskini i dość dużego otworu wlotowego mikroklimat jaskini podlega wpływom atmosferycznym, nie mniej w naszym obozowisku panuje parę stopni na plusie, mogę powiedzieć że było przyjemnie ciepło.
O 4 rano postanawiamy że czas rozpocząć wychodzenie. Skostniały po nieprzespanej nocy mam spore trudności zebrać się w sobie i pokonać kolejne przeszkody w drodze do wyjścia. Chociaż kilka razy, będąc wcześniej nie miałem z nimi problemu – dzisiaj wdrapanie się ku wyjściu wymaga ode mnie większego zaangażowania. Ostatecznie stajemy na powierzchni i mimo pochmurnego dnia jasność dnia wydaje mi się bardziej jasna.

Zamiast zakończenia

Możliwość zawału a także występowanie licznych ruchomych kamieni w stropie i ścianach stanowią zagrożenie dla ewentualnych grotołazów. Jaskinia jest również dość trudna techniczna (zwłaszcza dla osoby nie mającej zbyt dużego doświadczenia speleologicznego) np.: kilkumetrowe pionowe studnie.
Zdjęcia, które wykorzystałem pochodzą z bloga: JazdaKuWolności. Zostały wykonane kilka lat później w stosunku do opisywanej tutaj akcji. Tomek, autor bloga “Jazda Ku Wolności” jest również bohaterem powyższego wpisu i kilku innych, które pojawią się niebawem. Tomek trochę bawił się w geocaching i umieścił w Jaskini skrytkę, więcej na stronie geochachingu.

Metryczka

Lokalizacja: Beskid Sądecki, okolice Wierchu nad Kamieniem
Długość: 611 m (dostępne 340) m
Głębokość: 28 m
Deniwelacja: 28 m
Wysokość otworów: 983 m n.p.m.
Data odkrycia: 21 września 1988 roku

Według podań najrozmaitszych cywilizacji wnętrza jaskiń zostały niegdyś stworzone na podobieństwo kształtów ich legendarnych mieszkańców – węży, potworów i smoków

Pierre Minvielle

podobne wpisy

Dodaj komentarz