Home PODRÓŻEAFRYKA Kilimandżaro: Shira Cave – Lava Tower – Barranco Camp. Kilimanjaro #3

Kilimandżaro: Shira Cave – Lava Tower – Barranco Camp. Kilimanjaro #3

dodał damian
0 komentarz
Wyprawa na Kilimandżaro, styczeń 2019, 
dzień 3: Obóz Shira Cave - Lava Tower - Obóz Barranco 

Kilimandżaro – dzień aklimatyzacyjny

Wizyta Ramy o poranku nie jest zaskoczeniem a raczej wyczekiwanym momentem bo znaczy to że zaraz napije się gorącej imbirowej herbaty 😉 Piękny, zimny poranek, wstajemy razem z nim – dzisiaj pobudka o 6:00. Po małym rozkołysaniu – miniona noc to tylko wspomnienie. Słońce przybijając ciepłe „piątki”, stara się wynagrodzić nie najlepszą noc, która właśnie się skończyła. Śniadanie i ruszamy dziarsko w górę – dzisiaj przebijamy wysokość 4 tysięcy metrów n.p.m. osiągając przy naszym około obiadowym postoju ok. 4500 m n.p.m.

W wielu przewodnikach, wpisach internetowych o trekkingu na Kilimandżaro, można przeczytać iż jest to ważny dzień aklimatyzacyjny. Zgodnie z zasadą „walk high, sleep low” – zwiększamy wysokość pobudzając procesy aklimatyzacyjne, które dopełniają się podczas snu na niższej wysokości w Barranco Camp.

Lava Tower

Idziemy dość szybko, przy Lava Tower rezygnujemy z obiadu na rzecz małej przekąski i szybkiej sesji zdjęciowej aby zdążyć do obozu pod ścianą Barranco przed ewentualnym deszczem. Wszystko, byle tylko nie deszcz.

Czuje się dobrze, słońca w ciągu dnia jednak trochę za dużo, co odczuje w obozie. Schodząc do Baranco przechodzimy przez oryginalny gaj drzew-sukulentów Sinisia i teren ptaków cwaniaków 😉 Pogoda się psuje, wiszą nisko chmury i jest wilgotno.

Aklimatyzacja w górach to proces…

W obozie Barranco zjadam od niechcenia obiad, straciłem apetyt, idę spać – jest ok 15. Budzę się po półtorej godziny z charakterystycznym dla mnie, gdy zasnę w ciągu dnia: „jestem sfochowany, nic mi się nie chcę – ogólnie mam na wszystko…” ale, a co ja widzę(?!?) przejaśnia się, przez chmury wyziera szczyt Kili, widok i światło jest super.

Idę robić zdjęcia i łapać zasięg GSM– bo jak wspomniałem zabawa w łapanie zasięgu to swoisty rytuał. W swoim papierowym notatniku napisałem: „łapię zasięg, o zasięg się walczy jak o rękę jakiejś cyfrowej księżniczki, gromadzimy się w miejscu gdzie występuję i ślemy: zdjęcia, wiadomości, próbujemy nawiązać kontakt głosowy przez komunikatory internetowe, lokalsi dzwonią…ciekawie to wygląda gdy parunastu, czasami kilkudziesięciu ludzi tłoczy się na małym skrawku terenu (np. głazie) aby złapać zasięg.”

Obóz Barranco miasto namiotów pod Kilimandżaro

Obóz pod ścianą Barranco to miasto, nad którym góruje dumnie Kilimandżaro. Zgadzam się z opinia że jest to najpiękniej położony obóz na całej trasie Machame. Znów włączył mi się szwędacz, chodzę do późna po obozie – za mną trudne i bardzo pracowite 2 lata w firmie i tutaj od bardzo dawna czuje że wszystkie “ważne sprawy” są bardzo daleko i mam je głęboko w poważaniu – jestem szczęśliwy. Do namiotu wracam już po ciemku przy świetle czołówki. Szybko zasypiam a śpi mi się bardzo dobrze, wcześniejsza nieprzespana noc i garść jakiś ziołowych tabletek nasennych robi swoje 😉

Metryczka:

Start: Obóz Shira: 3840 m. n.p.m. punkt pośredni: Lava Tower: 4630 m. n.p.m. dzisiejsza meta: Obóz Barranco 3900 m n.p.m.
Dystans: 13 km
Czas przejścia wg przewodników: ok. 7 godzin marszu
Różnica poziomów: ok. 700 m

podobne wpisy

Dodaj komentarz