Home MOJE WYPIĘTRZONE MARZENIAAFRYKA Kilimandżaro: obóz Machame – obóz Shira Cave (cz.4)

Kilimandżaro: obóz Machame – obóz Shira Cave (cz.4)

dodał damian
0 komentarz
Wyprawa na Kilimandżaro, styczeń 2019, 
dzień 2: Obóz Machame - Obóz Shira Cave

Herbata z imbirem

Poranek, budzi nas dobra pogoda i Rama (wcześniej rama kojarzyła mi się z margaryną ewentualnie tytułem piosenki z wioski kriszny na przystanku woodstock.) A Rama tutaj to człowiek od herbaty, zawsze uśmiechnięty, zawsze w czapce „z jajem” – w Polsce mógłby uchodzić za awangardowego trendsetera 😉

Herbata (uwielbiam herbatę, przede wszystkim zieloną) tutaj do wyboru imbirowa lub czarna – namiętnie pije imbirową, napełniamy termosy i camelbaaki (ja swojego zapomniałem zabrać! – duży błąd) szybka toaleta, śniadanie i ruszamy do obozu Shira na wysokości 3750 m n.p.m.

W drodze do Shira Cave Camp

Zostawiamy za sobą las tropikalny. Szlak do Shira Cave Camp wiedzie w górę dość stromą skalistą ścieżką. Szybko nabieramy wysokości i w krótkim czasie osiągamy obóz Shira. Po drodze pstrykam zdjęcia tutejszym roślinkom

Jesteśmy na tyle szybcy że nasz zespół nie zdążył jeszcze rozstawić naszych namiotów. Nie pada, za to wieje dość mocno. Opuściliśmy strefę lasu, tutaj pierwszy raz zobaczyłem jak bardzo dużo ludzi chcę wejść na dach Afryki oprócz nas. Po południu planowane jest podejście 100 metrów w górę na pobliski punkt widokowy. Dla umilenia czasu gramy w nieśmiertelną mafię – ta gra już na zawsze będzie kojarzyć się z górami – bo w zasadzie tylko w górach w nią grałem :-p

Zauważam że leżenie/drzemanie w namiocie staję coraz bardziej atrakcyjne.

Kilimandżaro – obóz Shira Cave 3766 m n.p.m.

Przed kolacją wspomniany wypad na punkt widokowy, a z racji że jest zimno nasi tanzańscy towarzysze dla umilenia czasu trochę tańczą i śpiewają – pierwszy raz słyszę tradycyjne: „Kilimanjaro Jambo Bwana”. Staram się dużo pić, niby nie jesteśmy jeszcze bardzo wysoko ale dbam o nawodnienie.

Z obozu Shira Cave roztacza się super widok na oddalony o ok. 70 kilometrów wulkan Meru 4567 m n.p.m. jest to najwyższy czynny wulkan w Afryce.

Oda do Kibla czyli toalety w drodze na Kilimandżaro

To już drugi dzień a ja nic nie wspomniałem o kibelkach, bo musicie wiedzieć że na trasie wybudowano toalety. Niektóre agencje turystyczne z którymi wchodziły inne zespoły miały własne przenośne toalety.  Zajrzenie bowiem, że nie wspomnę o skorzystaniu z Kilimandżarowej wygódki to podróż w inną czasoprzestrzeń, tam czas płynie inaczej, tam zresztą wszystko płynie inaczej – opisać się nie da, przyznaję że wolałem iść dziesiątki metrów od obozu, kopać dołek niż zachodzić do wygódki. (poniżej przykładowe toalety)

W nocy, zimno i wieje. Wiało na tyle że porwało naszą mesę, która jednocześnie stanowi sypialnie w nocy dla naszych porterów. Na szczęście ją złapali ;-p Zmarzłem jak cholera, mój śpiwór to porażka, przyznaję że stanowi najsłabszy element mojego ekwipunku.. prawie całą noc nie spałem, niedobrze.

Metryczka:

Start: OBÓZ MACHAME (2900 m n.p.m.)  dzisiejsza meta: OBÓZ SHIRA CAVE (3840 m n.p.m.)
Czas przejścia wg przewodników: ok. 6 godzin marszu
Dystans: ok. 9-10 km
Różnica poziomów: 890 m

podobne wpisy

Dodaj komentarz