Home MOJE WYPIĘTRZONE MARZENIAEUROPA Korona Gór Polski. Górska korona w zasięgu ręki. KGP #1

Korona Gór Polski. Górska korona w zasięgu ręki. KGP #1

dodał damian
0 komentarz

Korona Gór Polski piękno zrodzone pod rodzimą strzechą. 

Odkryjmy to, co nasze

Korona Gór Polski. To od niej wszystko się zaczęło. Cała moja przygoda z górami, ze wspinaczkami, z bliższymi i dalszymi podróżami – by poznawać, doświadczać, zbierać wspomnienia. Ale także by pokonywać ograniczenia, słabości, stawiać sobie coraz ambitniejsze cele i wyzwania. By realizować marzenia. Dla radości, frajdy, satysfakcji. Po prostu. Do dzisiejszego wpisu podchodzę z dużym sentymentem i niejaką nostalgią. W pierwszej części chciałbym przybliżyć Wam samą ideę Korony, a w drugiej podzielić się moimi wspomnieniami ze wspinaczek na niektóre szczyty.

On i Ona – Przygoda

Zwłaszcza te początkowe wycieczki zapisały się ciepło w mojej pamięci. Chociaż od tamtej pory minęło już sporo czasu, bo dobrych kilkanaście lat, to właśnie te pierwsze zwariowane wyjazdy mają dla mnie wartość szczególną. Dlatego wracam do starych, zakurzonych notatek i cofam się w przeszłość. Przenoszę się na powrót do młodzieńczych lat, kiedy byłem nastolatkiem, przed którym życie dopiero rozpościerało swoje drzwi, i który nie wiedział jeszcze ani co wybierze, ani też jaką drogą podąży. Wiedział natomiast jedno – życie ma tylko jedno i nie zamierza zapraszać do niego nudy. Nie potrzebował wiele czasu do namysłu – i tak wiedział, że dokonuje słusznego wyboru – najlepszego z możliwych. Gdy tylko zapukała do drzwi, wpuścił ją od razu. Nie musiała się dobijać i dopominać o uwagę. Nieśmiało stanęła w progu. To wystarczyło. Od samego początku przypadli sobie do gustu. On i przygoda. Nie czekał ani chwili, by poprosić ją do tańca. Nie było czasu do stracenia – żal każdej uronionej chwili. Natychmiast wziął ją w objęcia, i tak oto tańczą po dziś dzień. Szalony podróżniczy taniec trwa w najlepsze. Dosyć sentymentów. Na razie wystarczy. Najwyższy czas, żeby opowiedzieć Wam trochę o Koronie. Może przy okazji kogoś zainspiruję i zarażę pasją wspinaczki i wycieczek po górach. A może u progu Waszych drzwi również czeka już przygoda i po cichu liczy na to, że ją wpuścicie? Kto wie?

Korona Gór Polski czyli 28 szczytów

Z tego wpisu dowiecie się, czym tak właściwie jest Korona oraz w jaki sposób ludzie ją „podkręcają”, no i w zasadzie po co wkładać tyle wysiłku, by ją zdobyć. Powiem Wam też, od czego najlepiej zacząć i czy każdy może zostać „zdobywcą”. Ponadto przeczytacie o ewentualnych trudnościach i korzyściach płynących ze wspinaczkowych wędrówek. Wspomnę też o małych błędach merytorycznych, jakie w Koronie się pojawiają. Zaczynamy.

Korona Gór Polski to wspomniane 28 szczytów i łącznie ponad 30 tysięcy metrów n.p.m. Ponadto trasy mają być pokonywane wyłącznie siłą własnych mięśni. Wydaje się to być nie lada wyzwaniem – prawda? Ale w praktyce nie jest wcale takie trudne, jakie na pozór sprawia wrażenie. Przyjrzyjmy się tej inicjatywie trochę bliżej. Tym bardziej, że staje się coraz bardziej popularna i stanowi trekkingowy cel dla coraz większej liczby turystów.

Każdy powód aby iść w góry jest dobry 

Pomysł, żeby jakoś sformalizować zdobywanie najwyższych wierzchołków w Polsce, przedstawiono po raz pierwszy na łamach czasopisma „Poznaj swój kraj”, w 1997 roku. Zebrane razem szczyty miały tworzyć właśnie Koronę Gór Polski. Za główny cel obrano promocję turystyki górskiej w mniej znanych regionach Polski, a ambitny plan zakładał, że od tego momentu góry będą traktowane nie tylko wyczynowo i sportowo, ale również kulturoznawcze i etnograficznie. Miało to tworzyć sprzyjające okoliczności do odkrywania wielu atrakcyjnych pasm, które nie cieszyły się wówczas aż tak dużą popularnością, jak na przykład często uczęszczane Tatry. Ponadto, według koncepcji twórców, górskie wędrówki powinny stać się doskonałym impulsem do zdobywania wiedzy o historii i kulturze obszarów, na których położone są szczyty, otaczającej je przyrody, a nawet ich budowy geologicznej. A przyznać trzeba, że liczba obiektów zapewnia naprawdę duże zróżnicowanie pod względem kulturowym, jak i geograficznym, a także przyrodniczym i geologicznym. Atrakcyjności górom Korony w żaden sposób odmówić nie można. Zresztą nie tylko z samych szczytów, ale także ze szlaków na nie wiodących, podziwiać możemy piękne krajobrazy i górską naturę. Bo zdobywając Koronę Gór Polski, będziemy mieli okazję, by między innymi, przejść przez wszystkie piętra roślinne – przez lasy reglowe, hale pasterskie i wysokogórskie łąki. Dodatkowo na swojej drodze napotkamy rumowiska skalne, masywne ostańce, a także imponujące urwiska. Przy odrobinie szczęścia na pewno zaobserwujemy dzikie zwierzęta i drapieżne ptaki. Wędrując, przy okazji, odwiedzimy kilka parków narodowych: Tatrzański Park Narodowy, Bieszczadzki Park Narodowy, Babiogórski Park Narodowy, Świętokrzyski Park Narodowy, Karkonoski Park Narodowy oraz Park Narodowy Gór Stołowych. Poza tym zdobywanie kolejnych szczytów to doskonała sposobność do odwiedzenia ciekawych miejsc związanych z kulturą, klimatycznych schronisk górskich, których historia sięga odległych wieków oraz zabytków w danym regionie, a także sposobność poznania regionalnej kuchni i przysmaków charakterystycznych dla tych obszarów. Jak widzicie, nikła jest szansa na to, że podczas takiego górskiego wypadu będziemy się nudzić.

Zostań zdobywcą Korony Gór Polski

13 grudnia 1997 roku, podczas jednego ze spotkań redakcji wspomnianego już czasopisma „Poznaj swój kraj”, odbyła się uroczysta inauguracja Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Od tej chwili Klub rozpoczął swoją oficjalną działalność, można było do niego przystąpić i formalnie zostać okrzykniętym „zdobywcą”, czyli zdobyć odznakę Zdobywcy Korony Gór Polski. Aby do tego doszło, trzeba się trochę natrudzić. Co to oznacza w praktyce? Oczywiście najpierw dołączamy do Klubu – od tego momentu zaczyna się naliczanie zdobytych szczytów. Wniosek o członkostwo wystarczy wysłać pocztą na adres Klubu, następnie wszystko toczy się prosto i szybko – otrzymujemy specjalną książeczkę, przy pomocy której dokumentujemy swoje sukcesy – możemy zacząć zdobywać. Każde wejście na szczyt musi zostać potwierdzone zdjęciem, na którym jesteśmy (sami czy też z innymi uczestnikami wycieczki), z charakterystycznym elementem danej góry lub tabliczką z nazwą szczytu. Fotografię wklejamy do książeczki Korony Gór Polski. Oprócz niej potrzebujemy jeszcze wbitej pieczęci schroniska mającego w danym miejscu siedzibę albo podpisu spotkanego na szlaku, uprawnionego członka Łoży Zdobywców. O to, zdaje się, może być trochę trudniej. Chociaż może niekoniecznie. Może będziemy mieli trochę szczęścia i na takiego akurat natrafimy. Wszystko jest możliwe, jakieś prawdopodobieństwo na pewno jest.

Ahoj przygodo! – na spontanie czy sformalizowane działanie?

Na zdobycie wszystkich szczytów mamy nieograniczoną ilość czasu. Ten ambitny projekt możemy zrealizować zarówno w rok (a nawet krócej, jak ktoś woli – w tym miejscu, jako ciekawostkę, powiem tylko, że rekordzista zdobył wszystkie szczyty w 76 godzin – szybko prawda? 😉 jak i nieco rozłożyć go w czasie. Ba, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zdobywali je latami. Tak jak ja na przykład. Tylko, że u mnie wyglądało to troszeczkę inaczej – nie zdobywałem szczytów jako członek Klubu Zdobywców i nie kolekcjonowałem pieczątek. Nie mniej nie uważam, jakoby moje turystyczne osiągnięcia traciły przez to na znaczeniu. Zależało mi raczej na samej przygodzie i zdobyciu polskich górskich „trofeów”, a nie oficjalnym tytule „zdobywcy”. Poza tym niekoniecznie przepadam za wszelką „papierologią” – od wielu lat prowadzę firmę – wiec wystarczy mi wszelkich papirologi ;-p  Nie dla mnie po prostu prowadzenie „administracji” górskiej. Wiem jednak, że niektórym takie sformalizowane działanie może na przykład pomóc w utrzymaniu konsekwencji i nie poddawaniu się zbyt łatwo w swoich zamierzeniach. Taka książeczka to też całkiem fajna pamiątka – kiedyś zdobywałem odznaki turystyczne GOT PTTK i PTT. Dokumentujesz, wysyłasz potwierdzenia, bawisz się w poszukiwacza przygód. Tym samym wyzwalasz w sobie niemal dziecięcą radość i fascynację otaczającym światem. No i oczywiście na najwytrwalszych czekają wiwat i chwała w postaci miejsca na oficjalnej liście Zdobywców. To właśnie te osoby przejdą do historii polskich wypraw górskich. Więc może warto? Może zechcesz zostać jedną z nich? Decyzja należy wyłącznie do Ciebie. Po skompletowaniu wszystkich 28 szczytów należy jeszcze tylko uzupełnić wniosek o nadanie godności Zdobywcy i wysłać go pocztą do siedziby klubu. I już. Wszystko. Jesteś zdobywcą. Członkostwo w Klubie wiąże się z drobnymi opłatami, ale są to „groszowe” sprawy (opłata członkowska, książeczka, koszt wysyłki – ok 30 zł). Jeszcze jedna mała uwaga – szczyty zdobyte przed wstąpieniem do Klubu Zdobywców, niestety nie są uwzględniane podczas odnotowywania swoich górskich osiągnięć – trzeba je zbierać od nowa. Trochę niesprawiedliwe, ale Klub rządzi się swoimi prawami i obowiązują pewne zasady zawarte w regulaminie wewnętrznym. Dlatego przed rozpoczęciem wędrówek na szczyty Korony, lepiej najpierw podjąć decyzję czy decydujemy się na „zbieranie” ich dla odznaki, czy raczej dla samego siebie i własnej satysfakcji, a następnie zapoznać się z przyjętymi regułami. Co kto woli. Oba rozwiązania mają swoje zalety.

Po koronę siłą własnych mięśni 

Zdobywanie kolejnych szczytów można rozłożyć na lata, to prawda, ale podstawowy warunek jest jeden: wszystkie trasy trzeba pokonać siłą własnych mięśni. Drugorzędne jest to czy zdecydujemy się na pokonanie trasy pieszo, rowerem, czy na nartach. W wyborze konkretnego sposobu wspinaczki mamy pełną swobodę. Możemy mieszać i urozmaicać – podczas takiej wycieczki na pewno znajdzie się czas i na refleksje, i na spokojne poznawanie nowego otoczenia. A dzięki Koronie mamy okazję do poznania wszystkich polskich pasm górskich: poprzez Sudety, aż po Bieszczady. Wydaje się to być szczególnie dobrym rozwiązaniem, jeśli nie dysponujemy dużymi kwotami pieniędzy, a chcemy ciekawie spędzić urlop. W ten sposób możemy również zacząć naszą przygodę z górskimi podbojami – tak jak to było u mnie, i tym samym rozwinąć nową pasję.

Ograniczenia są w naszych głowach

Zdobycie wszystkich 28 szczytów Korony nie wydaje się być zadaniem szczególnie trudnym do zrealizowania i nie wymaga intensywnych przygotowań. Jasne, są podejścia trudniejsze i bardziej wymagające, jak na przykład Rysy, czy Babia Góra na której pogoda może splatać niesamowite figle (chociaż to “tylko” Beskidy) ale zdecydowana większość szlaków to dość łatwe turystyczne trasy. Ot propozycje doskonałe na spokojne rodzinne trekkingi czy spontaniczne weekendowe wypady w gronie znajomych. Zaczynamy skąd chcemy i podążamy szlakiem, który nam odpowiada. Nie ma praktycznie żadnych ograniczeń – no może poza naszymi chęciami i wytrwałością. Brzmi jak przepis na udane spędzenie wolnego czasu, prawda? I to na dodatek nawet przy niskich nakładach środków na wyjazd i przeciętnej kondycji fizycznej. Plan – marzenie.

Główni bohaterowie czyli lista szczytów Korony Gór Polski 

Przez cały czas piszę Wam o Koronie, a do tej pory nie wymieniłem jeszcze szczytów, które się na nią składają. To dobry moment, żeby w końcu to zrobić. W tym miejscu nie będę jednak opisywał każdego z osobna – w drugiej części wpisu pojawią się moje ulubione górki, będzie też trochę o początkach wspinania i pierwszych górskich przygodach. Cofnę się odrobinę wstecz, by na moment powrócić do rodzinnej miejscowości, znów poczuć chwile beztroskiej młodości i na powrót zanurzyć się w tym pięknym okresie. Powiem również o okolicznych atrakcjach, być może pojawią się jakieś ciekawostki związane z kulturą czy tradycją danego regionu. No i pewnie wspomnę też o ewentualnych trudnościach, które mogą się podczas takiego górskiego wędrowania pojawić. Oto lista 28 szczytów – koncepcja powstała w głowach Marka Więckowskiego i Wojciecha Lewandowskiego, publicystów wspomnianego już przeze mnie miesięcznika „Poznaj swój kraj”, w kolejności od najwyższego do najniższego:

lp SZCZYT WYSOKOŚĆ GÓRY
1 Rysy 2499 Tatry
2 Babia Góra 1725 Beskid Żywiecki
3 Śnieżka 1602 Karkonosze
4 Śnieżnik 1425 Masyw Śnieżnika
5 Tarnica 1346 Bieszczady
6 Turbacz 1310 Gorce
7 Radziejowa 1262 Beskid Sądecki
8 Skrzyczne 1257 Beskid Śląski
9 Mogielica 1171 Beskid Wyspowy
10 Wysoka Kopa 1126 Góry Izerskie
11 Rudawiec 1112 Góry Bialskie
12 Orlica 1084 Góry Orlickie
13 Wysoka 1050 Pieniny
14 Wielka Sowa 1015 Góry Sowie
15 Lackowa 997 Beskid Niski
16 Kowadło 989 Góry Złote
17 Jagodna 977 Góry Bystrzyckie
18 Skalnik 945 Rudawy Janowickie
19 Waligóra 936 Góry Kamienne
20 Czupel 933 Beskid Mały
21 Szczeliniec Wielki 919 Góry Stołowe
22 Lubomir 904 Beskid Makowski
23 Biskupia Kopa 889 Góry Opawskie
24 Chełmiec 851 Góry Wałbrzyskie
25 Kłodzka Góra 763 Góry Bardzkie
26 Skopiec 718 Góry Kaczawskie
27 Ślęża 718 Masyw Ślęży
28 Łysica 612 Góry Świętokrzyskie

Korona Gór Polski – kontrowersje

Szczyty Korony to najwyższe szczyty danego pasma. Jedak wykaz stworzony przez autorów koncepcji jest nieco inny od najbardziej znanej regionalizacji fizyczno-geograficznej Jerzego Kondrackiego – stąd pewne kontrowersje dotyczące Korony Gór Polski. Ta różnica wyjaśniana jest faktem, że nie wysokość szczytów przy tworzeniu ich zestawienia była najważniejsza, a atrakcyjność wyznaczanych tras i łatwość dostępu do szczytów. Jak w przypadku wielu górskich koron, chociażby Korona Ziemi “7 summits” która zamiast liczyć 7 szczytów (czyli tyle ile mamy kontynentów) liczy 9, do Korony Gór Polski zachęcam dodać kolejnych 9 szczytów – taki mały dodatek (szczegóły poniżej). Szczyty pominiętych pasm górskich oraz szczyty zamienione (z różnych powodów) w Koronie Gór Polski

lp SZCZYT WYSOKOŚĆ GÓRY
1 Starobociański Wierch 2176 Tatry Zachodnie
2 Magura Witowska 1232 Pogórze Spisko-Gubałowskie
3 Mędralowa 1169 Beskid Makowski
4 Postawna 1117 Góry Złote
5 Sasanka 985 Góry Bystrzyckie
6 Jaworniki 908 Góry Sanocko-Turczańskie
7 Borowa, Góra Czarna 853 Góry Wałbrzyskie
8 Szeroka Góra 765 Góry Bardzkie
9 Góra Folwarczna 722 Góry Kaczawskie

Dla kogo Korona Gór Polski? Dla Ciebie, i dla Ciebie też!

Wierzchołkom Korony atrakcyjności w żadnym wypadku odmówić nie można. Krajobrazy są różnorodne i niektóre miejsca robią naprawdę duże wrażenie. Inne być może imponują ciut mniej, nie zapierają aż tak mocno tchu w piersiach i sprawiają nieco skromniejsze wrażenie, ale to już raczej kwestia indywidualnych upodobań i podróżniczego gustu. Każdy przecież od górskiej wycieczki może oczekiwać czegoś innego. Dla jednych liczy się wyzwanie i potrzeba włożenia w górską wędrówkę większego wysiłku. Ci chcą poczuć trud wspinaczki i wiedzieć, że aby dostać się na szczyt trzeba się napocić i solidnie zmęczyć mięśnie. Innych zadowoli spokojny spacer w otoczeniu pięknej natury nieskażonej jeszcze ingerencją człowieka. I jedni i drudzy na zdobywaniu KGP na pewno skorzystają.

Atrakcji nigdy dość

Dla tych, którzy się jeszcze zastanawiają, mam jedną, za to dobrą, radę. Spróbujcie. Podejmijcie wyzwanie. Na pewno nie zaskoczy Was monotonia. Z całą pewnością nie zabraknie Wam też sportowych wyzwań. A jeśli górskie wspinaczki połączycie z dodatkowymi atrakcjami mającymi atuty kulturoznawcze, jak na przykład wystawy sztuki ludowej, koncerty tutejszych kapel, próbowanie potraw oraz regionalnych trunków w lokalnych karczmach, zwiedzanie muzeów, skansenów czy innych obiektów związanych z tradycjami danego miejsca, to w łatwy i przyjemny sposób poznacie specyfikę obszaru, w którym znajduje się dane pasmo. W tym całe sedno Korono – przecież o prawdziwe, namacalne poznanie polskich kultur i tradycji właśnie chodzi.

Jak zacząć przygodę ze zdobywaniem KGP?

O czym jeszcze warto pamiętać? Otóż nawet te niższe pasma górskie mogą okazać się niebezpieczne. Wchodząc nie tylko na Rysy, powinniśmy się postarać, by zadbać o własne bezpieczeństwo. Również przy wchodzeniu się na te mniej wymagające góry, zachowajmy rozsądek i pamiętajmy o odpowiednim sprzęcie. Zwracajmy też uwagę na pogodę i nie ryzykujmy, kiedy ta jest kiepska. Myślę, że wystarczająco przedstawiłem Wam ideę Korony. Mam nadzieję, że skorzystacie z tych informacji i z pełną radości motywacją, przystąpicie do zdobywania polskich szczytów. Szczególnie, jeśli macie w planach zagraniczne górskie podboje, polecam najpierw, poznać to, co nasze. Cóż, dziś już się z Wami żegnam – do przeczytania w kolejnej części wpisu. A w niej subiektywny przegląd gór Korony z małą nutą nostalgii.

c.d.n.

podobne wpisy

Dodaj komentarz