Home PODRÓŻEAFRYKA Kilimandżaro: Brama Parku – Obóz Machame. Kilimanjaro #1

Kilimandżaro: Brama Parku – Obóz Machame. Kilimanjaro #1

dodał damian
0 komentarz
Wyprawa na Kilimandżaro, styczeń 2019, 
dzień 1:  Brama Machame - Obóz Machame

Po śniadaniu w hotelu, zostawiamy cywilne ubrania spakowane w workach w hotelowej bagażowni, duffle (rodzaj torby) ze wszystkim czego potrzebujemy w czasie najbliższych kilku dni lądują na dachu naszego terenowego busa, w plecakach to co najważniejsze na dzisiaj.

Machame Route Kilimandżaro

Na Kilimandżaro będziemy wchodzić trasą Machame Route, zwanej potocznie Whiskey Route. 62 kilometry na Dach Afryki.  Początek trasy to Brama Machame (wejście do Parku Narodowego Kilimandżaro) na wysokości 1900 m n.p.m. Wpisujemy się do książki wejść, poznajemy naszą ekipę (kucharz, porterzy i przewodnicy) aby wejść na Kili trzeba skorzystać z usług lokalnej agencji. Zjadamy obiad (ja mam zapewnioną wersję vege – która w trakcie dalszej wędrówki będzie często obiektem zazdrości moich koleżanek i kolegów z grupy), załatwiamy różne ważne sprawy, pstrykamy foty, zaczyna padać deszcz – no super 😉 Nikt z naszej ekipy nie zabrał parasoli – ja nie żartuję parasoli, jedna z rzeczy które są ważne przy wejściu na Kili!

Na otarcie łez po parasolach, pojawiło się kilka małp: gerezy abisyńska, które nie są szczególnie zainteresowane ale zdjęcie udaję się zrobić .

Pole, pole Kilimanjaro

Idziemy powoli przez las deszczowy, ma być „pole, pole” czyli powoli 😉 “Pole, pole” to pierwsze słowa które poznaję w języku suahili. „Pole, pole: to coś więcej niż tylko najczęściej wypowiadane słowa przez przewodników, znajdziesz je na pamiątkach z Kili, na Instagramie funkcjonuje hasztag: „polepolekiminajaro” wychowałem się na południu Polski, w okolicach Nowego Sącz więc dla mnie „pole” znaczy przestrzeń ;-p dobra tyle semantyki.

Wilgotny las równikowy

Im wyżej i głębiej w las tym więcej deszczu, na początku, to jeszcze radośnie pada deszczyk ale wraz z upływającym czasem wraca jedno pytanie – dlaczego nie zabrałem parasola?!? Naszym dzisiejszym celem jest obóz Machame na wysokości 2900 m n.p.m. ponad 1000 m różnicy poziomów i około 10 km przez dżungle mija dość szybko – gdyby nie deszcz to totalnie luz ;-p

Po 3 godzinach z hakiem dochodzimy do obozu, trójwarstwowe gore na górze dało radę (kurtka), lekkie spodnie trekingowe nie są lekkie bo zgromadziły dodatkowe kilka litrów wody, o butach nie wspomnę… a to dopiero początek – prawdziwe niespodzianki przed nami 🙂 rozbija się nasz obóz, bo tak naprawdę nasz dobytek (wspomniane torby niosą porterzy, tak samo jak namioty i cały prowiant) kilka osób naszej ekipy odkrywa niemiłą niespodziankę duffle od TNF nie dały rady z deszczem i zawartość kilku zamokła (odzież na zmianę czy śpiwory), zamokły również materace do namiotów – słabo.

Pochwalę się: mi nic nie zamokło – starym nawykiem ubrania w torbie miąłem schowane w dodatkowe worki ze struną a materacem się nie przejąłem bo nie doczytałem informacji o materacach i zabrałem swoją rewelacyjna karimatę 🙂 Za to plecak nie przetrzymał próby deszczu, po powrocie – jeden z pierwszych zakupów to ochraniacz przeciw deszczowy na plecak.

Obóz Machame – pierwszy obóz w drodze na Kilimandżaro

Na szczęście w końcu przestaje padać, wychodzi nawet słońce – pierwszy raz widzę Kilimandżaro, roślinność wokół jest bardzo zielona, dzień kończy się pięknym zachodem słońca, przed kolacją mała atrakcja – dostajemy świeżo prażony popcorn – zamiast ekranu mamy widok na szczyt Kilimandżaro, tylko foteli brak.

Wszyscy suszymy ubrania, na czym tylko się da. Trochę się plątam po obozie, nie pamiętam jak było tutaj z zasięgiem bo zasięg GSM to osobna historia 😉 W końcu przychodzi czas na sen, śpię dobrze.

Metryczka:

Start: BRAMA MACHAME (1900 m n.p.m.)  dzisiejsza meta: OBÓZ MACHAME (2900 m n.p.m.)
Czas przejścia wg przewodników: ok. 5-7 godzin marszu
Dystans: ok. 10 km
Różnica poziomów: 1220 m

podobne wpisy

Dodaj komentarz